Dagmara Okapiec

Jak zacząć sprzedaż produktu cyfrowego i nie zwariować? Co naprawdę trzeba ogarnąć

jak zaczac sprzedaz produktu cyfrowego

Masz pomysł na e-book, kurs, webinar albo inny produkt cyfrowy. Produkt jest prawie gotowy, więc wydaje się, że najtrudniejsze już za Tobą. A potem zaczynają się pytania. Gdzie go sprzedać? Jak klient ma zapłacić? Czy potrzebujesz sklepu? Co z fakturą, regulaminem i automatycznym dostępem? Z jednego produktu nagle robi się całkiem pokaźna techniczna układanka. Zauważyłam, że właśnie na tym etapie wiele twórczyń zaczyna czuć największe przeciążenie. Dlatego zamiast zaczynać od narzędzi, warto najpierw poukładać proces.

Jak zacząć sprzedaż produktu cyfrowego?

Najważniejsza rzecz na początek brzmi dość banalnie: najpierw ustal, co dokładnie sprzedajesz i co powinno wydarzyć się po zakupie.

E-book wymaga innego procesu niż kurs online. Przy e-booku klient płaci i powinien otrzymać plik. Przy kursie potrzebujesz dodatkowo miejsca na materiały, konta użytkownika i systemu, który po zakupie automatycznie przyzna odpowiedni dostęp. Przy konsultacji dochodzi jeszcze kalendarz i rezerwacja terminu, a przy subskrypcji płatność musi odnawiać się cyklicznie.

Właśnie dlatego nie zaczynałabym od pytania, jaką wtyczkę zainstalować. Najpierw rozpisałabym drogę klienta od momentu, w którym trafia na ofertę, do chwili, w której otrzymuje to, za co zapłacił.

Zauważyłam, że wiele problemów technicznych zaczyna się właśnie od odwrócenia tej kolejności. Najpierw wybierane są narzędzia, bo ktoś je polecił, a dopiero później pojawia się próba dopasowania do nich całego procesu sprzedaży.

Nie potrzebujesz od razu wielkiego sklepu

Przy pierwszym produkcie bardzo łatwo wpaść w pułapkę przygotowywania wszystkiego na zapas.

Masz jeden e-book, ale już rozważasz platformę kursową, system członkowski, dziesięć automatyzacji i funkcję, której być może będziesz potrzebować za trzy lata.

Spokojnie.

Do sprzedaży prostego produktu cyfrowego czasami wystarczy strona sprzedażowa, płatność i automatyczne dostarczenie pliku. MailerLite umożliwia dziś tworzenie i sprzedaż produktów cyfrowych bezpośrednio z platformy, a WooCommerce pozwala oznaczyć produkt jako wirtualny i do pobrania, dzięki czemu klient może otrzymać dostęp do pliku po płatności.

Nie oznacza to jednak, że najprostsze narzędzie zawsze będzie najlepszym wyborem. Jeżeli już teraz wiesz, że po e-booku pojawi się kurs, kolejny produkt, pakiety, subskrypcja czy automatyczna dosprzedaż, warto wybrać rozwiązanie, które pozwoli Ci później rozbudować sprzedaż bez przeprowadzki całego biznesu.

I właśnie tutaj często polecam WooCommerce. Nie dlatego, że każda osoba sprzedająca PDF musi od razu budować własny sklep, ale dlatego, że WooCommerce daje dużą swobodę dalszego rozwoju. W swojej pracy wykorzystuję go właśnie do łączenia sprzedaży produktów cyfrowych z płatnościami, fakturowaniem, platformami kursowymi i automatycznym przyznawaniem dostępów.

Strona sprzedażowa ma zrobić swoją część pracy

Sam produkt umieszczony w sklepie nie oznacza jeszcze, że mamy gotowy system sprzedaży.

Potrzebujesz miejsca, w którym klient zrozumie, czym jest produkt, dla kogo powstał i czego może się po nim spodziewać. Może to być klasyczna strona sprzedażowa albo prostszy landing page.

Nie chodzi o to, żeby stworzyć kilometry tekstu i trzydzieści siedem przycisków kupuję. Strona powinna prowadzić użytkownika spokojnie od problemu i potrzeby do decyzji o zakupie.

Technicznie ważne jest natomiast to, co dzieje się po kliknięciu przycisku. Klient powinien trafić do właściwego koszyka lub formularza płatności, zobaczyć prawidłową cenę i móc przejść przez zakup bez zastanawiania się, czy przypadkiem właśnie zamawia trzy sztuki e-booka z dostawą kurierem.

Płatność to dopiero początek

Często myślimy o sprzedaży online tak: klient zapłacił, więc gotowe. Z technicznego punktu widzenia właśnie wtedy zaczyna się druga część procesu.

System powinien rozpoznać płatność i wiedzieć, co zrobić dalej. Przy e-booku udostępnić plik. Przy kursie utworzyć konto i przyznać dostęp. Przy konsultacji wysłać kolejne informacje. Jeżeli korzystasz z automatycznego fakturowania, dane o zamówieniu powinny również trafić do odpowiedniego systemu.

WooCommerce pozwala obsługiwać produkty wirtualne i pliki do pobrania, a klient może otrzymać dostęp do zakupionego materiału w ramach procesu zamówienia.

Dobrze zbudowana automatyzacja ma jedną bardzo przyjemną cechę: nie potrzebuje Cię przy każdym zakupie. Klient może kupić produkt wieczorem, w weekend albo wtedy, gdy jesteś daleko od komputera. Nie powinien czekać, aż zauważysz przelew i wyślesz mu plik ręcznie.

Faktura też może wystawić się sama

Jeżeli przy każdym zamówieniu ręcznie przepisujesz dane klienta do programu fakturowego, bardzo szybko odkryjesz, że sprzedaż produktu cyfrowego może generować zaskakująco dużo pracy administracyjnej. Dlatego przy budowaniu sklepu warto od razu zastanowić się nad automatycznym fakturowaniem.

W przypadku WooCommerce możesz połączyć sklep z wybranym systemem fakturowym. Po zakupie dane zamówienia są przekazywane do odpowiedniego narzędzia, a dokument może zostać wygenerowany zgodnie z ustawionym procesem. Na polskim rynku jest kilka dobrych systemów do faktur, które mogę Ci polecić, jak na przykład Fakturownia, iFirma, czy InFakt. Warto wybrać opcję, która będzie pasowała do Twoich oczekiwań.

To właśnie takie drobne automatyzacje robią później ogromną różnicę. Jedna ręcznie wystawiona faktura nie jest problemem. Pięćdziesiąt w tygodniu zaczyna już dość skutecznie przypominać, dlaczego chciałaś automatyzować sprzedaż.

Nie zapomnij o dokumentach prawnych

Techniczne wdrożenie sprzedaży produktów cyfrowych musi być również spójne z wymaganiami prawnymi.

Przedsiębiorca sprzedający na odległość ma obowiązki informacyjne wobec konsumenta, a przy treściach cyfrowych szczególne znaczenie mają również zasady dotyczące rozpoczęcia ich dostarczania i prawa odstąpienia od umowy. UOKiK opisuje odrębne zasady dotyczące treści cyfrowych oraz informacji, które powinny zostać przekazane klientowi.

Dlatego regulamin nie powinien być plikiem dodanym do stopki pięć minut przed uruchomieniem sprzedaży.

Dokumenty prawne wpływają również na techniczne elementy sklepu: komunikaty, checkboxy, potwierdzenie zakupu czy sposób przekazywania produktu.

Ten temat szerzej omawiałam już w artykule o dokumentach prawnych na stronie i w sklepie online, dlatego przy budowaniu własnej sprzedaży warto potraktować oba procesy jako jedną całość. >>PRZEJDŹ DO ARTYKUŁU

Newsletter może przejąć dalszą komunikację

Moment zakupu nie musi oznaczać końca kontaktu z klientem.

Możesz połączyć sprzedaż z newsletterem i po zakupie rozpocząć odpowiednią komunikację. Klient może otrzymać wskazówki dotyczące korzystania z produktu, przypomnienie o materiałach albo informacje o kolejnej ofercie, która rzeczywiście pasuje do tego, co już kupił.

To nie powinno polegać na zasypaniu kupującego siedmioma ofertami w ciągu dwóch dni. Dobrze zaplanowana komunikacja posprzedażowa ma przede wszystkim pomóc klientowi wykorzystać zakupiony produkt, a dopiero później może prowadzić do kolejnego logicznego kroku.

Właśnie dlatego lubię patrzeć na sprzedaż produktów cyfrowych szerzej. Sklep, newsletter, strona sprzedażowa i platforma kursowa nie powinny działać jak osobne wyspy. Najlepiej, gdy są elementami jednego procesu. To również odpowiada sposobowi, w jaki pracuję nad technicznym zapleczem sprzedaży i automatyzacjami.

Przed rozpoczęciem sprzedaży zrób jedną rzecz: kup własny produkt

Naprawdę.

Zanim wyślesz ruch na stronę sprzedażową, wykonaj pełne testowe zamówienie tak, jak zrobi to klient. Wejdź na stronę, kliknij przycisk, przejdź przez koszyk, wykonaj płatność i sprawdź, co dzieje się dalej.

Czy wiadomość przyszła? Czy link działa? Czy e-book da się pobrać? Czy konto do kursu zostało utworzone? Czy faktura została wygenerowana? Czy na telefonie cały proces nadal wygląda normalnie?

Zdarza się, że podczas takiego testu bardzo często wychodzą na jaw drobiazgi, których nie widać podczas samej konfiguracji. A lepiej odkryć niedziałający link przy własnym zamówieniu testowym niż pięć minut po rozpoczęciu sprzedaży, gdy wiadomość od pierwszej klientki zaczyna się od słów: zapłaciłam, ale…

Nie musisz ogarniać wszystkiego sama

Myślę, że właśnie to jest najważniejszy wniosek z całego tego tematu.

Żeby zacząć sprzedaż produktu cyfrowego, nie musisz zostać specjalistką od WordPressa, WooCommerce, automatyzacji, systemów płatności i ustawień serwera. Potrzebujesz natomiast wiedzieć, jak ma wyglądać proces.

Klient trafia na ofertę. Podejmuje decyzję. Płaci. Dostaje produkt. Otrzymuje potrzebne informacje. Ty widzisz zamówienie i nie musisz ręcznie uruchamiać pięciu kolejnych działań. Dopiero do takiej ścieżki dobieramy narzędzia.

I to jest podejście, które najbardziej polecam twórczyniom produktów cyfrowych. Najpierw proces, później technologia. Inaczej bardzo łatwo skończyć z siedmioma kontami, dwunastoma integracjami i lekkim podejrzeniem, że to wszystko miało przecież ułatwiać życie.

Przeczytak także: Czy platforma kursowa na WordPressie jest dobrym rozwiązaniem? Plusy, minusy i porównanie dostępnych systemów

Podsumowanie

Jak zacząć sprzedaż produktu cyfrowego i nie zwariować? Nie próbować budować wszystkiego jednocześnie.

Najpierw określ, co sprzedajesz i jak klient powinien otrzymać produkt. Następnie dobierz stronę sprzedażową, sposób przyjmowania płatności, automatyczne dostarczenie produktu, fakturowanie i dalszą komunikację.

Przy prostym produkcie cały system może być naprawdę niewielki. Przy rozwijającej się ofercie warto natomiast od początku wybrać rozwiązanie, które pozwoli później dodawać kolejne elementy bez przebudowywania wszystkiego od zera.

Technologia ma porządkować sprzedaż, a nie dodawać Ci kolejnej pracy. I jeśli na końcu klient kupuje produkt, otrzymuje go automatycznie, a Ty nie musisz niczego ręcznie pilnować, jesteśmy na bardzo dobrej drodze.

dagmara okapiec

Potrzebujesz podobnego wsparcia?

Skontaktuj się ze mną

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry

Preferencje plików cookies

Inne

Inne pliki cookie to te, które są analizowane i nie zostały jeszcze przypisane do żadnej z kategorii.

Niezbędne

Niezbędne
Niezbędne pliki cookie są absolutnie niezbędne do prawidłowego funkcjonowania strony. Te pliki cookie zapewniają działanie podstawowych funkcji i zabezpieczeń witryny. Anonimowo.

Reklamowe

Reklamowe pliki cookie są stosowane, by wyświetlać użytkownikom odpowiednie reklamy i kampanie marketingowe. Te pliki śledzą użytkowników na stronach i zbierają informacje w celu dostarczania dostosowanych reklam.

Analityczne

Analityczne pliki cookie są stosowane, by zrozumieć, w jaki sposób odwiedzający wchodzą w interakcję ze stroną internetową. Te pliki pomagają zbierać informacje o wskaźnikach dot. liczby odwiedzających, współczynniku odrzuceń, źródle ruchu itp.

Funkcjonalne

Funkcjonalne pliki cookie wspierają niektóre funkcje tj. udostępnianie zawartości strony w mediach społecznościowych, zbieranie informacji zwrotnych i inne funkcjonalności podmiotów trzecich.

Wydajnościowe

Wydajnościowe pliki cookie pomagają zrozumieć i analizować kluczowe wskaźniki wydajności strony, co pomaga zapewnić lepsze wrażenia dla użytkowników.